Zakręciłem winem w kieliszku ruchem prawoskrętnym, wychodząc na przeciw wskazówkom zegara. Zamieszałem lekko, ale zdecydowanie. Wsadziłem nos w sam środek brunatnego tornada. Wessało mnie z butami.

Rzekami Andaluzji spływa sherry (hiszpańskie wzmacniane wino). Fino to rzeka najbardziej z nich klarowna, nieco słona i szczera. Nad jej brzegami roi się od rybaków , pijaków i migdałowych poetów.
 Manzanilla wypłukuje obszary bardziej egzotyczne. Płynie przez gaje cytrusowe. Jest węższa, ale nie mniej bystra.
 Oloroso (z hiszpańska – pachnąca, aromatyczna) – tej to się naszukałem… Kiedy na południu pytałem o Oloroso, autochtoni odpowiadali, że wszystkie rzeki pachną tak samo i kierowali mnie w stronę Manzanilli. Dopiero w głębi lądu w okolicy Arcos de la Frontera dostałem to, czegom chciał. Głębsza, ciemniejsza, nie tak oczywista. Lekko gorzka, ale soczysta jak pomarańcze rosnące na ulicach Andaluzji.
 W Grenadzie, w barze Candela trafiłem na rzadką odmianę sherry Palo Cortado – akwen nadal wytrawny, choć muśnięty figą i granatem (tak charakterystycznym dla Grenedy – gdzie indziej mogłem na niego trafić?..) 
Na koniec Sweet Sherry Pedro Ximénez – słodka wisienka na torcie.

No ale my tu gadu gadu o deserach, a świat płonie. Dzisiaj koniec kalendarza. Mój ma nastąpić w wyniku nieumiarkowania w jedzeniu tapasów i picia hiszpańskiego wina. Pęknę szczęśliwy. Ale nie byłbym sobą, gdybym nie próbował jeszcze oszukać przeznaczenia. Zaszyłem się w jaskiniach El Chorro, obok El Caminito del Rey (Ścieżka Króla). Przekupiwszy przednimi butelkami mieszkających tu od lat hipisów, planuję przeczekać potop w domach wykutych wysoko w skale. Będziemy grać w szachy i śpiewać wesołe piosenki. A rano, kiedy będzie już po wszystkim, pójdziemy wykąpać się nad rzekę. Ja pójdę nad Oloroso.
 
nad-rzekae_00-960x540

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *