Przy Lampce Wina

Piknik

Nad głową przeleciał mi samolot, jak myśl – ociężale, głośno i bezpowrotnie. Niczym wakacyjny terrorysta za sterami papierowego bombowca, bezmyślnie cisnąłem słowem w kierunku słońca. Nim doleciało, straciło na znaczeniu.

Nad głową przeleciał mi ptak, jak myśl – lekko, cicho i bezpowrotnie. Zamoczyłem dziób w atramencie, chciałem coś napisać, a pobrudziłem sobie piórka. I która mnie teraz zechce?..

Wiatr rozczesał chmury po niebie. Chmury przykryły łysinę błękitu. Ptaki i samoloty kołują na ich tle. To lądują, to się wznoszą. Ptaki niby bez celu, samoloty od A do B. A ja leżę na łące. Z bohaterami książki, którą przyniosłem pod pachą urządziliśmy sobie piknik. Ich działką był prowiant, moją wino. Lecz jak to w kryminale, połowa z nich zdążyła zaginąć w niewyjaśnionych okolicznościach, a tym, którzy dotarli nie w głowie sałatki i sery. Ale wszyscy spragnieni.

I dobrze, bo wino, które przytargałem dobrze się pije bez zakąsek. Fritz’s Riesling 2012 uwodzi swoje ofiary lekką słodyczą ananasa, bukietem białych kwiatów, by zdobywszy zaufanie wbić chłodno kwaśny sztylet w serce. Wino jest wyjątkowo wyważone, nienachalnie aromatyczne, z mineralną nutą. Orzeźwia i trzeźwi, odpręża i usypia – mieści w sobie wiele sprzeczności.

Kiedy po godzinie obudziłem się pod chmurką, nikogo z biesiadników już nie było. Pewnie podążyli dalej za fabułą. Spojrzałem wokół, na dnie butelki został jeszcze spory łyk. Najwidoczniej moją rolą jest dopicie puenty.
 
LampkaWina_piknik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *