Uzbrojony w łuk, który zrobiłem z ołówka i sznurówki, ruszyłem na polowanie. Gubiąc buta człapałem w stronę zarośli szukając tematu. Gdzieś przecież musiała się ta ortograficzna ptaszyna ukryć. Przed upałem. Pod białą kartką jej nie znalazłem. Nieśpiesznie, z nosem przy ziemi, z naciągnięta cięciwą tropiłem choćby szarego stylistycznie zająca. No wyłaź, czuję twój odór…

Jest miękkie jak trawa na której leżałem, długie jak moje polowanie. Przyjemną agonię wydłuża lekko słodka tanina. Zrównoważy nawet największą porażkę.

Nie kontrolując kierunku i odległości dotarłem na leśną polanę. Taką nienaturalnie prostokątną. Nadnaturalnie spokojną. Poczułem się jak kot, który schował się w pudełku po butach – czekałem na jakiś ruch by wyciągnąć pazur. Zastygłem. Kocim wzorkiem dopatrzyłem, że jeden z krótszych boków łąki strzeżony jest przez rząd tarcz strzelniczych. Fosforyzujące żółto-czerwone okręgi wlepiły we mnie swoje dziurawe gały.

Położyłem się pośrodku pola w obawie, żeby nie przeszyła mnie zbłąkana strzała ciszy. Wokół było słychać jej świst. Nieco przestraszony, a równocześnie podniecony wyciągnąłem zza pleców swój prozaiczny łuk i wystrzeliłem w kierunku drewnianego szeregu płonący ciekawością grot. Wiele strzał dosięgło już celu, bo wiele tarcz była przestrzelona na wylot. Mój pocisk przeleciał przez puste serce tablicy. Usłyszałem jęk.

Chciałbym teraz napisać, że upolowałem wielką bestię, że przeszyta ostrzem mojego pióra padła martwa, że niosłem ją triumfalnie przez miasto na barkach. Ociekający interpunkcyjną krwią. Nie tak się to skończyło. Wróciłem do domu boso (rozsznurowane buty pogubiłem), bez zdobyczy, bez łupu, bez łuku.

Zgłodniały popieprzyłem i usmażyłem cały ten stek bzdur na oliwie z oliwek z dodatkiem masła, tymianku i czosnku, na dużym ogniu. Do tego otworzyłem butelkę Lorca Gran Poetico Blend 2007 z Argentyny – Malbec do steku najlepszy, wiadomo.. [w tym przypadku akompaniują mu Syrah (20%) i Petit verdot (10%)]. Wino już w nosie stawia na baczność. Rozgrzewa (15%) ciemnością owocu, z dominantą pestki wiśni, zaokrąglonej nutami zwiniętej w trąbkę kory cynamonu. Jest miękkie jak trawa na której leżałem, długie jak moje polowanie. Przyjemną agonię wydłuża lekko słodka tanina. Zrównoważy nawet największą porażkę. Generalnie genialne. Trudno celnie trafić słowem by je opisać.
 
LampkaWina_uwaga-strzelam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *