Podróże

Alkohol to zło?

%

Alkohol w hinduizmie, obok spożywania mięsa to temat tabu, więc będę pisał cicho i małymi literami. W cieniu indyjskich slamsów upijają się nim niższe kasty, albo młodzież w miastach zapatrzona na Zachód. Początkowo zakaz picia medeki (piwo ryżowe), parsanny (rodzaj piwa z mąki, przyprawiony korzeniami), asawy (wino z leśnych jabłek), maireji (alkohol wytwarzany z naturalnego cukru z kory drzewa mesześringa i pieprzu), sahakarasury (z owoców mangowych), wina gronowego (wytwarzanego głównie w krainach północno-zachodnich – eksportowano go w niewielkich ilościach do innych części Indii) i wina palmowego (sfermentowany sok palmiry albo orzecha kokosowego; popularny na południu) dotyczył tylko braminów – członków kasty kapłańskiej. Z czasem jednak zaczął obowiązywać szersze kręgi społeczne.

flag3Oczywiście Indie to nie tylko hinduizm. Znaczną część stanowią muzułmanie (15%), trochę mniej jest buddystów – 1% – w przeszłości skutecznie prześladowanych przez wyznawców Allaha. Niemniej to, co łączy mieszkańców Półwyspu Indyjskiego to niechęć do napojów podniecających, jako te, które utrudniają drogę do samoświadomości, usypiają żarliwość, są przyczyną gromadzenia się złej karmy.

OM_animationJak donoszą wczesne traktaty indyjskie (Arthaśastra) – już u źródeł historii uważano „alkohol za oczywiste zło, ale zło, którego nie można całkowicie wyplenić, więc należy rozciągnąć nad nim ścisłą kontrolę”.* W starych księgach znajdziemy wskazówki dla oberżystów, jak powinni urządzić lokal, jak nadzorować miary wypijanego trunku przez gości. Zabronione było budowanie knajp jedna obok drugiej, by ukrócić pijackie wędrówki od baru do baru. Zakazana była sprzedaż na wynos.

Tyle tytułem wstępu. Żeby zweryfikować aktualność tych raportów będę musiał odwiedzić zarówno slamsy, jak i świątynie. Mam zamiar umartwiać ciało na gorących plażach Goa, a z pomocą Siwy może zanurzę się w Gangesie. Dowiem się w której dłoni powinienem trzymać kieliszek, skoro prawa zajęta będzie jedzeniem, a lewa służy do.. no wiecie… Postaram się rozwikłać wielką zagadkę – co znaczy to specyficzne, indyjskie kręcenie głową na boki, przypominające znak nieskończoności (jedne teorie twierdzą, że znaczy to TAK, a inne, że NIE, a kolejne, że MOŻE..). Czekają mnie przeprawy legendarnymi, indyjskimi kolejami (temat na oddzielny wątek) – a wszystko to skąpane w zespole nagłej zmiany strefy czasowej, trzydziestostopniowym skwarze i plecakiem na plecach. Jeśli łaskawy Wisznu ześle internet, podrzucę co jakiś czas aktualności, fotki. Zaglądajcie na Lampkę Wina i facebooka.

Wracam na wiosnę. Namaste!
 
shri_krishna_murli 

* W ramach przyśpieszonego kursu „pierwszy-raz-w-Indiach” odrobiłem kilka lektur, m.in. „Indie” Arthura L. Bashama – skąd pochodzą informacje i cytaty w tekście.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *