Przekręcam kluczyk. Mrugają oczy kontrolek. Zanim zwolnię sprzęgło, zanim odpalę rakietę, małym, czerwonym przyciskiem otwieram właz dachu. Słońce wlewa się do auta.

Jadę wzdłuż linii brzegowej. Na ustach czuję słoną bryzę. Powietrze pachnie mokrym kamieniem. Z każdym kilometrem myśli zaokrąglają się jak wino w otwartej przed kolacją butelce. Wiatr wywiewa z głowy to, co nieistotne.
 
kabriolet_01 

Sunę powoli. Nigdzie nie śpieszę. Donikąd nie zmierzam. Jadę, oddycham. Daję się połknąć chwili z butami. Z kabrioletem. Rozpływam się na błękitnym podniebieniu. Znikam.

Słońce już zaszło. Zamykam dach. Na szklanej karoserii odbijają się gwiazdy – to Guadalupe Alentejo Seleção Tinto 2011, z Quinta do Quetzal. Wino proste jak autostrada, takiego dziś mi trzeba. Piję dużymi łykami. Tankuję. Zaglądam w lornetę butelki, zgłębiam ciemność owocu. W końcówce migoczą nuty lekko osłodzonej kawy. Grawitacja subtelnieje. Dobranoc. Boa noite. 
 
kabriolet_02

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *