Nie-winnie

Nowa anatomia

Na siłownię przyszedł nowy. Cały w tatuażach, kolorowy jak choinka. Niektóre wzory zakrywały już inne – na łydce czarna głowa o 10 oczach, a w tych oczach wyblaknięty wzór spod spodu.

Wyglądał dość egzotycznie. Zauważyłem, że nie tylko ja patrzę na niego z zaciekawieniem. Robił jakąś ogólnorozwojówkę. Najpierw przysiady ze sztangą, potem wyciskanie na klatkę, żołnierskie wznosy na barki, coś na triceps i brzuch na końcu. Przy wspięciach na palce (ćwiczenie na łydki), wytatuowane trzeszcze wychodziły z orbit.

Po treningu spotkałem go w szatni. Nie wiem, czy dziary zrobił sobie w celi (chociaż, jak na recydywę słabo był nabity), na wszelki wypadek pod prysznicem uważałem, żeby nie upuścić mydła na podłogę.



Wieczorem na proszonej kolacji u znajomego kilka nowych twarzy, a jaki czort!.. siedzi i ów łobuz. Tatuaże szczelnie schowane pod mankietami i w nogawkach. Jemy, pijemy wino, gaworzymy. Nowy kolega właśnie się doktoryzuje ze sztuki współczesnej, z fotografii. Interesuje się nową anatomią – stąd siłownia, przypina bicepsa.

O tatuaże nie pytam. O więzienie też nie. Rozmawiamy o klasycznych figurach, aberracjach obrazowania ludzkiego ciała, o twarzy-masce, tożsamości. Spieramy się o fotografię, jako najodpowiedniejsze medium do dokumentowania fizyczności, o obecność na przecięciu rzeczywistości realnej z wirtualną – wciągająca dyskusja. Ale tak w razie czego, nie piję dziś więcej, niż dwa kieliszki do posiłku (dlatego tak mało wina w tekście). Przez cały wieczór bawię się widelcem, tak w razie czego…
 
nowa-anatomia_3 

Szersze spojrzenie na temat nowej anatomii w fotografii znajdziecie w książce Nowa anatomia, wydanej przez Magenta. Posłuchajcie co na ten temat powiedział na antenie radia Tok fm mój ziomek, współtwórca projektu (nie, to nie ten wytatuowany). Polecam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *