W podstawówce miałem kolegę ze szklanym okiem. Nie pamiętam jak stracił swoją naturalną trzeszcz, ale pozostało wspomnienie, że było to wydarzenie tak błahe, że aż śmieszne. Niemniej w tej chwili to jest mniej ważne.
 
Cholera, nie pamiętam jak kumpel miał na imię, załóżmy, że Maciej (wszelka zbieżność imion jest przypadkowa). Otóż Maciek wcale się swojej ułomności nie wstydził. Mało tego, obrócił ją w atut. Głupio to zabrzmi, ale wszyscy mu zazdrościliśmy tego szklanego oka…
 
Popisowym numerem Maćka było pukanie różnymi przedmiotami w sztuczną gałę. Dźwięczny odgłos wywoływał aplauz i prośby o bis. Aż któregoś razu, nasz showman podczas wykonywania sztuczki nie domknąwszy flamastra, dorysował sobie przypadkiem pokaźną krechę w poprzek martwej tęczówki. Krechę czarną jak źrenica. Śmiech i konsternacja. Maciej wybiegł z klasy, cała klasa za nim.
 
Zastaliśmy go w toalecie. Przygarbiony nad zlewem, ze szklanym okiem w dłoni próbował pod bieżącą wodą zmyć całe nieszczęście. Tarł mocno. Za mocno. Gała wyślizgnęła mu się i dosięgnąwszy twardej posadzki, rozbiła się na tysiąc kawałków. Wszyscy znaliśmy ten dźwięk, ale tym razem nikt nie bił brawo.

Przypomniałem sobie Maćka otwierając butelkę ekologicznego, austriackiego Zweigelta z Burgenlandu od Weinguta Heinricha. Butelkę zamknietą szklanym korkiem.
 
Wino ma intensywną rubinową barwę, ze świetlistymi refleksami. W nosie dominują aromaty ciemnych owoców z porządną garścią ziół i pieprzu, co znajduje potwierdzenie w ustach. Podniebienie muska wyraźnie podwyższona kwasowość, delikatna tanina gładko ślizga się po języku. W końcówce pojawia się słodko-gorzka nuta lukrecji. Wino z kategorii lekkich i klarownych, o średnio umięśnionym ciele, choć pikantność potęguje wrażenie wypełnienia.
 
Wino dobrze się sprawdzi do wszelkich dań z pieczonego drobiu – ciekawi mnie jak poradziłoby sobie z kurczakiem tandoori – co na to eksperci? Maciej? (wszelka zbieżność imion jest przypadkowa)
 
szklane-oko_03

szklane-oko_02

szklane-oko_04

szklane-oko_07

Wino zakupiłem u Mielżyńskiego w Poznaniu.
 

2 Komentarze/y

  1. Grzegorz napisał(a):

    ? trzeszcz ?
    Gwarowo. albo raczej „branżowo”, tak mówią na ślepia zająca myśliwi/leśnicy.
    Ale żeby człowiecze oko – zwierciadło duszy tak nazywać…? 🙂

    • Lampka Wina napisał(a):

      „Oko” nie ma zbyt wielu synonimów. „Ślepie” brzmiało niestosownie w tej sytuacji. Mam nadzieję, że Maciej nie obrazi się za „trzeszcz”. Niemniej dzięki za uwagę. Na zdrowie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *