Popularne, Przy Lampce Wina

W ciszy

Przyjechał do wsi weterynarz z gminy na okresowe szczepienie psów. Szczepienie miało odbyć się u sołtysa na podwórku. Trzeba było widzieć te wszystkie Burki prowadzone na postronkach, te Miśki i Pimpki na co dzień przykute łańcuchem do budy, teraz wyprowadzane na spacer jak pudle w parku – obraz tak samo komiczny, co niezgrabny.
 
Zeszła się cała wieś, przyszli nawet ci, którzy psów nie mają. Nie sposób przeoczyć takiego zamieszania, hałaśliwa kula przetoczyła się po okolicy.
 
No i ciągnie na ten przykład chłop Nerona, bo jego kolej. Ten się zapiera, najeża, pazury wbija ziemię, jakby przeczuwał, że nie czeka go nic miłego. Siłują się moment i trach…! Sznurek pęka… Zerwany Neron ucieka w te pędy, ale po drodze dopada go Dżeki, widać miał z nim zatarg. Chwilę potem kotłuje się już Neron, Dżeki, Atos i reszta kudłatych muszkieterów. Hałas robi się tym większy, że każdy z właścicieli próbuje przywołać swojego pupila do porządku chrzcząc go siarczystym przekleństwem – ja ci dam ty Kundlu! Cholero do nogi! Gdzie leziesz Diable?! Obraz tak samo zabawny, co groźny.
 
Szczepienie trzeba było przerwać, bo w tym całym zamieszaniu Pikuś capnął doktorka w rękę. Do wieczora trwało wyłapywanie psów, ujadanie niosło się po wsi, aż po ciemność nocy.
 

 
Cicho zrobiło się dopiero następnego dnia rano. Zamilkły traktory, piły i siekiery. Zamilkły psy. To była niedziela, a w niedzielę wieś nieruchomieje i cichnie. Dobra okazja – pomyślałem – żeby pokontemplować jakąś zacną butelkę, dzień święty należycie uświęcić.
 
_pinot_02
_pinot_01  

Odkorkowałem masywny flakon polskiego Pinot Noira 2015 z Winnicy Turnau i dałem winu pooddychać – wdech, wydech – kieliszek wypełniła klarowna czerwień. Powąchałem, w nosie dominują czerwone owoce. Zamieszałem, pojawiły się wyraźniej aromaty czereśni i śliwki z akcentem lukrecji. Wypiłem, usta uszczelniła lekko słodka tanina. Wino mimo młodego jak na Pinota wieku, jest już zgrabnie ułożone, głębokie i lekkie, owocowe z karmelizowanym finiszem.
 
I tak jak ciszą przepojona jest niedziela, tak i smakiem wina nasycony był mój cały, boski dzień.
 
PS
Maciej Nowicki nie otworzył jeszcze swojej butelki, więc jakby co uderzajcie do niego. Na zdrowie!

 
_pinot_03

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *