Zabiegany jestem ostatnio. Dosłownie i w przenośni. Dopiero co wróciłem z Portugalii, a już prawie zapomniałem, że tam byłem (na szczęście przywiozłem sobie kilka butelek wina, które mi o tym przypominają). Jak co roku o tej porze do Portugalii na chwilę wróciło lato (tzw. lato św. Marcina – verão de são martinho), plus dwadzieścia parę na termometrze – doładowałem trochę witaminy D3 przed zimą w Polsce.
 
Odwiedziłem ulubione miejsca, przybiłem piątkę ze starymi znajomymi, poznałem kilku nowych. Objadłem się lokalnie, opiłem portugalskim winem. Sporo biegałem. Złapałem ostatnio na nowo zajawkę na bieganie (tzn. zawsze lubiłem potruchtać, ale teraz biegam bardziej regularnie).
 
Bieganie po linii brzegowej jest wyjątkowo przyjemne. Słońce, chłodząca bryza, szum fal wygłuszający potok myśli. Kilka, kilkanaście km rano i lecisz cały dzień na endorfinowym haju.
 
Któregoś dnia pobiegłem trochę inaczej, odbiłem w głąb lądu. Szybkie 6 i pół kilometra. Po powrocie zrzuciłem dane gps z zegarka na kompa, patrzę, a tu butelka wina… Trasa, którą pobiegłem miała kształt butelki. Flaszka zrobiona w pół godziny, przed śniadaniem.
 
zrzut
 
Pobiegłem z zamiarem pobicia własnego rekordu na pięć km i się udało. Teren był dość wymagający – nierówne, kamienne ścieżki, piaszczyste trakty, asfalt sporadycznie. Tempo 4:37 min/km przy tych warunkach – wstydu nie ma.
 
Pamiętam moje początkowe zachłyśnięcie się tematem wina. Degustowałem na potęgę, a nie wypluwane wino szybko szło do głowy. Podobnie rzecz się ma z bieganiem. Całe lato spędziłem w domu na skraju lasu i prawie codziennie wybiegałem na krótsze i dłuższe dystanse. Kupiłem zegarek z gpsem, żeby monitorować swoje osiągi, biłem własne rekordy, aż się zajechałem. Za dużo, za szybko, za mało regeneracji, rozciągania i wzmacniania mięśni stabilizujących.
 

 
Święta spędzam w domku na skraju puszczy. Leśne ścieżki wołają, ale z bieganiem pauzuję do końca roku. Na szczęście nogi nie są potrzebne, żeby otworzyć flaszkę wina. W kominku wesoło huczy, kieliszek pięknie się czerwieni. Dzięki jeszcze raz dla Kondrat Wina Wybrane, Lidl i Centrum Wina za prezenty. Wytrawnych Świąt! Na zdrowie!
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *