Przede mną stoi sześć butelek wina z linii Individo – linii mającej podkreślać unikatowy charakter win z mołdawskiego Château Vartely. Otwieram więc flaszki i lecimy z kolejną legendą z Mołdawii.
 
Dawno temu świat pogrążony był w smutku i ciemności. Zachłanne smoki ukradły ludziom ich największy skarb – słońce – i ukryły w nieznanym miejscu. Wielu śmiałków próbowało odzyskać świetlisty klejnot, lecz bez skutku. Przepadali ryzykanci bez wieści.
 
 

Pewnego razu młody chłopiec, sierota, którego ojciec zaginął w podobnych okolicznościach zbierał chrust w lesie podśpiewując pod nosem ludową przyśpiewkę o odważnym mężu, który uwolni kiedyś słońce. Usłyszał go przejeżdżający obok karetą król. Wzruszony słowami pieśni zaprosił chłopca na dwór, gdzie otoczył go opieką.
 
Chłopak wyrósł na silnego mężczyznę. Podobno potrafił miażdżyć kamienie w dłoniach. Zadziwiał wszystkich zręcznością z jaką władał bronią i zwinnością jaką ujeżdżał konie. Wysłał więc go król na poszukiwanie słońca. Podarował mu najszybszego konia, najostrzejszy miecz i najcięższą buławę. Ruszył chwat z piosnką na ustach.
 
 

Jechał kilka dni i nocy, aż dotarł krętej rzeki, przeciętej 3 mostami. Na pierwszym moście wartę pełnił smok Półmrok. Kazał chłopakowi zawrócić, ale spotkał się z odmową. Rzuciła się bestia na zucha, lecz ten złapał potwora za barki i wbił go po szyję w ziemię. Dobył miecz i ściął smoczy łeb.
 
Na drugim moście czekał na męża Pomrok. Zionął ogniem w przybysza, a ten uskoczył zwinnie w bok i buławą palną smoka w kark. Runęła bestia do wody.
 
Trzeciego mostu pilnował Mrok. Długo trwały zapasy. Młodzieniec wbił smoka po szyję w ziemię, ale ten się oswobodził. Padli w końcu obydwaj wycieńczeni. Poprosili przelatującego ptaka o pomoc, o pokropienie wodą dla nabrania sił. Ptak zwrócił się ku chłopcu, przynosząc mu wody w dziobie. Orzeźwiony mołojec ścisnął miecz w dłoni i porąbał smoka na części.
 
Po przeprawieniu się przez trzy mosty, jechał śmiałek jeszcze dzień, aż dotarł do lasu tak gęstego, że tylko mucha mogłaby się przez niego przedrzeć… W tym momencie legenda się urywa. Dajmy chłopcu moment na znalezienie rozwiązania, a my tym czasem napijmy się wina. Wykorzystam tą chwilę na notkę degustacyjną trzech butelek ze wspomnianego we wstępie Château Vertaly z linii Individo.
 
 

Individo Feteasca Regala Riesling
Biały kupaż lokalnego szczepu Feteasca Regala z Rieslingiem. Ten pierwszy niesie ze sobą aromaty polnych kwiatów; drugi – mineralną kwasowość. Całość spięta goryczką rozgryzionej pestki grejpfruta. Aromatyczne i pożywne.
 
 

Individo Traminer Sauvignon Blanc
Biały kupaż Traminera z Sauvignon Blanc. Jeszcze więcej tu kwiatowych nut niż w poprzednim winie, plus cytrusowa rześkość i charakterystyczne dla SB trawiaste nuty. Przyjemnie zbalansowane. Pusty kieliszek pachnie wodą różaną.
 
 

Individo Rose Cabernet Sauvignon Merlot
Różowy kupaż CS i Merlota. Sporo tu poziomek, soczystych malin i mirabelkowej kwasowości. Ultra przyjemne. Orzeźwiająco-relaksujące.
 
Cała trójka to bardzo smaczne wina. A gdybym wyruszając na poszukiwanie słońca mógł zabrać tylko jedną flaszkę, postawiłbym na to drugie – Traminer z SB.

 

Jeżeli jesteście ciekawi gdzie smoki ukryły Słońce i czy uda się bohaterowi je uwolnić – wypatrujcie kolejnego tekstu. Wypijemy przy jego okazji trzy kolejne (czerwone) wina z Château Vertaly. CDN…

 

Wina do degustacji podesłał Dom Wina.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *