Po niezbyt gorącym lecie w Polsce wylądowałem w jeszcze ciepłej Portugalii. O miesiąc przedłużyłem sobie lato. Ale nie będę Was męczył opisami wylegiwania się na plaży z kieliszkiem w ręku i objadaniem się tym, co morze ma najlepszego do zaoferowania. Porozmawiajmy o czymś poważnym, porozmawiajmy o chlaniu…
 
W Portugalii przyjeżdżam od prawie 10 lat. Spędzam tu przynajmniej miesiąc w roku. Najczęściej zatrzymuję się w Quinta da Boa Viagem na północy kraju w regionie Vinho Verde – polecam i region i hotel.
 
Ostatnich kilka wieczorów przegadałem z interesującym Szkotem, producentem filmów dokumentalnych dla BBC. Wypijając do kolacji kilka butelek wina, rozmawialiśmy m.in. o piciu. Mike pokazał mi kilka fragmentów z filmów, które wyprodukował. Poniżej postaram się przytoczyć najciekawsze fakty, jakie zapamiętałem. 

Jedna z naszych kolacji.

BBC przeprowadziło eksperyment, w którym dwójka trzydziestoparoletnich bliźniaków płci męskiej przez miesiąc piła (zgodnie z brytyjskimi wskaźnikami) maksymalną, bezpieczną, tygodniową ilość alkoholu, t.j. 3 jednostki dziennie (jednostka to albo strzał wódki, albo mały kieliszek wina, albo jedno piwko). Z tą różnicą, że jeden z bliźniaków pił 3 jednostki dziennie, codziennie, a drugi wypijał 21 jednostek w piątek, a przez resztę tygodnia trzeźwiał.
 
Eksperyment miał wykazać, czy wskazana ilość jednostek jest rzeczywiście „zdrowa” i który ze sposobów picia jest bezpieczniejszy. I co się okazało? Zarówno w jednym jak i drugim przypadku wątroba widocznie się powiększyła. U obu bliźniaków po 4 tygodniach chlania organizm wysłał sygnały, że (nie wdając się w medyczne zawiłości) zaczynają się w nim dziać niepokojące procesy. 

Zdjęcie zastępcze – kadry z przybrzeżnej dzielnicy Matosinhos w Porto.

Ciekawostka: wg. 10 letnich badań z 2000 roku, przeprowadzonych w Szkocji, w poniedziałki zanotowano o 20% wyższą zapadalność na zawał serca (sugeruje się, że jest to przyczyną weekendowego przepicia).
Wątroba to organ o niesamowitej umiejętności regeneracji. Po przeszczepie połowy wątroby od zdrowego dawcy dla chorego – zarówno ta wątroba, z której wycięto połowę, jak i ten fragment przeszczepiony, po ok. 2 miesiącach zaczynają prawidłowo funkcjonować. Niemniej regularne wystawianie wątroby na próbę może powodować bliznowacenia i obumieranie organu. 6 dni w tygodniu to zbyt mało, żeby wątroba się zregenerowała po mocnym przepiciu, jeżeli taka sytuacja powtarza się cyklicznie.
 
Nawet w świetle tych doniesień, wino – mimo iż to wciąż alkohol – zdaje się mieć reputację cudownej substancji prozdrowotnej. Nie od dziś wiadomo, że wino zmniejsza ryzyko chorób serca, pomaga zrzucić wagę, niektórzy nawet twierdzą, że przynosi tyle samo korzyści, co godzina spędzona na siłowni… Ale czy na pewno? Wszyscy słyszeliśmy o francuskim paradoksie. Mike twierdzi, że zgłębiając temat do programu o alkoholu nie doszukali się jednoznacznego dowodu na to, że to wino odpowiada za anormalną sytuację we Francji. Bliższy jest twierdzeniu, że to połączenie wina ze specyficzną kuchnią tworzy ten paradoks.
 
Ciekawostka: Pinot Noir to szczep o najwyższej zawartości resweratrolu. Dlaczego? Resweratrol, to substancja którą winorośl zwalcza grzyby. W związku z tym, iż PN jest bardzo wrażliwym gronem i delikatnej skórce, musi wyprodukować go więcej.
Wino, oprócz alkoholu to także wiele innych substancji, m.in. resweratrol. Tu kolejny eksperyment – karmiono resweratrolem rybkę. W efekcie rybka żyła do 40% dłużej. Hurra! Ale trzeba dodać, że rybka dostawała resweratrol w skondensowanych ilościach, które jeżeli chcielibyśmy przyjąć, musielibyśmy dziennie wypijać około 30 butelek czerwonego wina.
 
Reasumując. Nie ma jednoznacznych dowodów, że małe ilości alkoholu (czytaj: wina) są bezpieczne, czy nawet zdrowe dla organizmu. Dotychczasowe badania przeprowadzono na myszach i rybkach, więc wyniki nie są wprost proporcjonalnie przekładalne na człowieka. Być może mityczna jedna lampka dziennie, rzeczywiście jest tym złotym środkiem, ale póki co nie znaleziono śmiałka, który byłby gotów przetestować to na sobie. A Wy?! Kiedy po raz ostatni wypiliście tylko jedną lampkę do obiadu?
 
 

 
Ale się nagadałem, aż mi w gardle zaschło. No to może dziabnę jeden kieliszeczek. Cartuxa Evora branco colehita 2016 – wino o cytrusowo-ananasowych aromatach z zimnym, kamiennym tonem. Wino było fermentowane w stalowych kadziach i dojrzewane przez 9 m-cy na osadzie przy użyciu metody bâttonage, czyli okresowemu mieszaniu wina z osadem, celem nadania mu bogatszych aromatów (nazwa metody pochodzi od kija, którym się miesza osad – bâton – i jest praktykowana głównie w Burgundii). Wino rzeczywiście jest dość złożone, miękkie, lekko słone z wyraźną kwasowością wgryzającą się w dziąsła. Na zdrowie! (tylko pamiętajcie – jedna lampka dziennie… )
 
Partnerem tekstu jest BBC.  
(Dobrze to brzmi, choć bliżej prawdy jest fakt, iż tekst po prostu bazuje na informacjach, którymi podzielił się ze mną kolega z BBC – Cheers Mike!).
 

2 Komentarze/y

  1. porciak napisał(a):

    Cieszę się, że nasza północna Portugalia tak się podoba! Pozdrawiam serdecznie z Porto. Maciek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *