W ostatnich tygodniach miałem kilka okazji do świętowania. Dwa razy z rzędu wygrałem w lotka (nieduże kwoty, ale na szampana starczyło), zaraz potem Magazyn Wino przyznał mi tytuł blogera roku 2017. Następnego dnia dobra passa miała mnie opuścić…
 
W sobotę (28.10), dzień po Gali Stilnovisti XII Grand Prix Magazynu Wino, odbyła się wielka degustacja nagrodzonych win. Festiwal miał miejsce na terenie Toru wyścigów konnych na warszawskim Służewcu. Równolegle, obok winiarskiej imprezy, ostatnimi gonitwami zamykano sezon wyścigów konnych – cieszyłem się na to wydarzenie.
 


 
Z kieliszkiem w ręku, z dzieckiem na ręku ruszyłem przyjrzeć się koniom prezentującym się przed biegiem. Zarówno moją uwagę jak i mojego syna przyciągnęła klacz o twardym imieniu Syberia. Postawiliśmy na nią postawić.
 
Po dzwonku startowym, popędzane przez dżokejów zwierzęta pogalopowały prostą tuż przed widownią, po czym znikły wchodząc w zakręt. Duży telebim wprawdzie wyświetlał dalszą część wyścigu, niemniej deszcz skutecznie utrudniał zorientowanie się który z graczy jest na prowadzeniu. Dopiero gdy zwierzęta obiegły pełne okrążenie i ponownie zbliżyły się do trybuny, zauważyłem pędzącą, zbitą kulę kilkudziesięciu kopyt – potem długo, długo nic – i na końcu zataczała się nasza Syberia. Och Syberia…
 


 
Po wyścigu Adaś domagał się ponownych odwiedzin u iha-iha. Wokół Syberii zebrał się mały tłum, czuć było małą sensację. Otóż okazało się, że zwierzę miało w wydychanym powietrzu sporo sfermentowanych aromatów… Po szybkim śledztwie zaraportowano, że Syberia musiała wyżłopać wiadro wina wyplutego przez gości degustacji. Ktoś zlał pełne plujki i lekkomyślnie wystawił na zewnątrz (a może zrobił to z premedytacją?) zaraz obok wybiegu dla koni. W efekcie Syberia została zdyskwalifikowana do końca sezonu (mała strata, bo sezon kończył się tym biegiem), a reszta koni została skierowana na testy anty-degustacyjne.
 
W ten oto zabawny sposób opuściła mnie dobra passa. Na wyścigach koni raczej już więcej nie zagram (widok potwornie zmęczonych zwierząt zostawił we mnie mieszane uczucia), ale planuję jeszcze spróbować swoich sił w lotka. No i jest jeszcze blog! Jak dobrze pójdzie, może za rok szczęście także się do mnie uśmiechnie. Dzięki za zaglądanie na Lampkę Wina! Wasze zdrowie!
 


 
Dzięki jeszcze raz kapitule Magazynu Wino za wyróżnienie,
a Niemieckiemu Instytutowi Wina za nagrodę.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *