Wiem, wiem… opowiadanie własnych snów jest dla słuchacza tak samo nudne jak oglądanie zdjęć nie swoich dzieci. Ale zaryzykuję.
 
Przyśniła mi się pustynia. Wędrowałem piaszczystym pejzażem w towarzystwie postaci, której tożsamość nie ma znaczenia dla fabuły, mimo iż za chwilę odegra istotną rolę. Szliśmy bez konkretnego celu. Przypominało to zwiedzanie wnętrza jakiegoś mało interesującego budynku. Dotarliśmy do oazy.
 
Oaza także zdawała się nie robić na nas dużego wrażenia, aż do momentu, w którym natknęliśmy się na Sir Davida Attenborough. Łał – pomyślałem i podszedłem żeby się przywitać. Zapytałem czy możemy sobie zrobić wspólne zdjęcie – odmówił z charakterystycznym dla siebie łagodnym wyrazem twarzy.
 

(Foto: DorsetECHO)

 
Wskazałem Sir Davidowi kolorystyczną analogię między jego różowym sweterkiem, a owocami opuncji, rosnącej tuż za nim. To go przekonało. Poprosiłem o zrobienie zdjęcia mojego anonimowego towarzysza. Miał nam zrobić fotkę na tle kaktusa, ale chyba za bardzo przejął się tym zadaniem.
 
Zaczął skakać wokół nas jak małpa. Strzelał zdjęcia z różnych kątów, trzymając aparat raz na ramieniu, raz na biodrze. Dając upust swojej artystycznej wizji, w żadnym kadrze nie uchwycił nas obydwu, na żadnym zdjęciu nie nawiązał do różowej symbiozy sweterka i owoców. Szkoda.
 
Potraktujmy tę historię jako wstęp do przedstawienia pewnego, nietuzinkowego wina. Panie i Panowie – Valli Unite Montesoro – biologiczne, pomarańczowe wino z włoskiego Piemontu. Wyciśnięte w 100% ze szczepu Timorasso.
 


 
Mocne (zręcznie wtopione 15,5% alk.), niefiltrowane wino o miodowej barwie, złożone i długie. Sporo tu rześkich, cytrusowych aromatów ocieplonych niuansami suszonej brzoskwini, siana i migdałów. W ustach wyraźna kwasowość, z pestkową goryczką grejpfruta romansuje z miękką, drożdżową suknią i lekko pikantną końcówką.
 
Popicie tym winem sushi wydaje się być tym, co uczynił mój ziomek z aparatem strzelając fotkę mi i Sir Davidowi – kreatywnym happeningiem. Niemniej w tym kadrze wino i sushi mieszczą się pomyślnie. Czasem warto się powygłupiać.
 
Buum! I teraz najlepsze – to wino istnieje, nie wyśniłem go sobie.
Dostaniecie go m.in. w Poznaniu, w nowootwartym sklepie dla entuzjastów win naturalnych – Winelove.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *