Nie-winnie

Roda do Vinho

Od kilku miesięcy trenuję Capoeirę i dopiero teraz się dowiaduję, że na trening można przynieść butelkę wina…?
 
Treningi odbywają się trzy razy w tygodniu. W poniedziałki wzmacniamy ciało praktykując podstawy gimnastyczno-akrobatyczne, przygotowujemy się do podniebnych ewolucji. We środy szlifujemy techniki stricte pod capoeirę – ćwiczymy kopnięcia, uniki i przejścia, łączymy je w bardziej złożone kombinacje. W piątek natomiast odbywa się małe święto, crème de la crème całego tygodnia wysiłków, czyli Roda de Capoeira.
 
Roda de Capoeira jest celem naszych wszystkich treningów. Roda jest grą, w którą się gra na zasadach Capoeiry. Podczas Rody, mamy okazję sprawdzić czego się dotychczas nauczyliśmy i nad czym trzeba jeszcze popracować.
 

 
Po rozgrzaniu wszystkich stawów, delikatnym, acz dynamicznym rozciągnięciu mięśni, kilku próbnych grach, formujemy duży pierścień (roda znaczy koło), w którego oczku stoi bateria, czyli orkiestra uzbrojona w berimbau, atabaque, pandeiro, czy agogo. Wszyscy ubrani na biało, jak do komunii, w końcu to święto. Okrąg napędza wewnętrzną energię śpiewem i klaskaniem. Do centrum koła wchodzi pierwsza para, zaczynamy grę.
 
Pierwsze takty są spokojne, a gry wolniejsze. Bardziej przypominają układ choreograficzny, niż walkę. Koło z czasem wpada w rytmiczny trans i tempo się rozkręca. Kopnięcia stają się szybsze, groźniejsze, bardziej widowiskowe. Capoeira jest grą pozorów, zmyłek, zaskoczenia. Cytując treneiro: nie trzeba mocno kopnąć, żeby dać nauczkę przeciwnikowi (pozdro Torpedo!).
 

Powyższy fragment pokazuje tempo mniej więcej połowy gry. Warto włączyć dźwięk!

 
Finałowe rozgrywki przypominają synchroniczny start dwóch helikopterów – nogi świszczą pod sufitem. Tempo jest zawrotne. Baam! Ostatnie uderzenie w atabaque! Helikoptery lądują, wszyscy przybijają sobie piąteczki. Dźwięki muzyki jeszcze długo piszczą w uszach.
 
_
 
Ostatnio po treningu w szatni, kolega (pozdro Madeira!) rzucił hasło Roda do Vinho… Wszystko podobno odbywa się na podobnych zasadach, z tą różnicą, że przed wejściem do gry należy strzelić lufę wina. Ruchy zyskują wtedy nieco luzu, a czasami kreatywności. Niemniej trzeba mieć na uwadze, że refleks mocno się osłabia, dlatego Roda do Vinho zwykle grana jest dużo spokojniej, bez kręcenia śmigłami.
 
Idzie wiosna, szalone pomysły wpadają do głowy, może treneiro da się namówić na kieliszek wina…? Salve!
 

 
Halo Poznań i okolice! Jeżeli chcecie spróbować Capoeiry wpadajcie do Akademii Sztuki Capoeira.
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *