W 4 dni spróbowaliśmy ponad setkę win (średnio 30 butelek dziennie) – dla mnie to ilość na granicy wytrzymałości organoleptycznej… ale jak degustujesz z przednimi dziennikarzami i blogerami winiarskimi z całego świata, to możesz spodziewać się olimpijskiego tempa. Panie i Panowie zapraszam do Badenii, trzeciego pod względem wielkości winiarskiego regionu Niemiec, nazywanego rajem Pinotów (#PinotParadiseGermany).
 
Na początku maja, na zaproszenie Niemieckiego Instytutu Wina poleciałem na Południe Niemiec na kilkudniowy objazd winnic i degustację najlepszych Pinotów regionu. Oprócz mnie zjechały się winiarskie gryzipiórki z całego świata – od Kanady i USA, przez Skandynawię, UK, Holandię, Szwajcarię, po Japonię, Hong Kong i Chiny – pozdrawiam nowych kolegów i koleżanki!

The Pinot Team!

 
Niemiecki porządek to termin doskonale opisujący organizację wyjazdu, układ winnic, architekturę winiarni oraz strukturę samych win. Kolejne punkty programu zaczynaliśmy i kończyliśmy o ściśle wyznaczonych godzinach (drugiego dnia wyjazdu, koleżanka z USA – cheers Sara! – odsypiając jet lag zaspała 15 minut na pierwszą degustację i omal cały plan dnia się nie posypał 😉).
 
Winnice Badenii obsadzone głównie Spätburgunderem (Pinot Noir), Grauburgunderem (Pinot Gris) i Weißburgunderem (Pinot Blanc), ale także Müller-Thurgau, Rieslingiem i Chardonnay – w dużym procencie ulokowane są na zboczach wzniesień (jeżeli dobrze pamiętam w całych Niemczech winnice na stromych zboczach, czyli takich o nachyleniu większym niż 30 stopni, zajmują połowę powierzchni wszystkich winnic). Równiutkie rzędy krzewów tworzą pejzaż niemalże geometryczny. W takim układzie znaczna częścć prac musi być przeprowadzana ręcznie.
 

Pinoty po horyzont…

 

Budynki winiarni wpisują się w obraz małych mieścinek fasadami z charakterystycznego muru pruskiego, albo stapiają się z krajobrazem bardziej współczesnymi rozwiązaniami (na uwagę zasługuje winiarnia Franz Keller – budynek wbudowany w zbocze góry; winiarnia przemyślana jest tak, by możliwe było grawitacyjne transportowanie wina do kolejnych pomieszczeń bez użycia pomp).
 

Grawitacja w służbie wina (Winiarnia Kranz Keller)

 

Czy wiesz, że… w Niemczech uprawia się więcej Pinot Noir niż w Australii, Nowej Zelandii i Austrii razem wziętych?

A wina? Czyste, poukładane, oddające charakter lokalnych, łagodnych warunków klimatycznych. Zróżnicowanie profilów glebowych regionu – od wapieni muszlowych, przez grunty gliniaste, czy lessowe, po wulkaniczne gleby – jest wyraźnie wyczuwalne w kieliszku. Niemcy są trzecim pod względem wielkości producentem Pinot Noira na świecie (zaraz za Francją i USA). Niemniej w związku z dużym zainteresowaniem rynku lokalnego, niemieckie Pinoty rzadko się eksportuje (a szkoda!).
 

Po prawej macam wapienne gleby winnicy Huber. Po lewej koleżanka z Chin robi notatki degustacyjne ( ͡° ͜ʖ ͡°).

 
Spisanych historii, faktów i notatek degustacyjnych mam pełen zeszycik, zbyt pełen, by wszystko cytować w jednym tekście. Dlatego podzielę ten tekst na trzy części:

Część 1. Tekst, który właśnie kończysz czytać potraktujemy jako wprowadzenie.
Część 2. W drugiej części skoncentruję się na fenomenie kooperatyw i wspólnych działań niemieckich winiarzy.
Część 3. W ostatnim rozdziale postaram się pokrótce przedstawić producentów, których odwiedziliśmy i wspomnę wina, które zrobiły na mnie największe wrażenie.
 
Do zobaczenia w drugiej części tekstu. Prost!
 

Razem z Johannesem Jülg (i jego winami) zapraszam na kolejne części tekstu o Niemieckim raju Pinotów.

 
Do Badenii podróżowałem na zaproszenie Niemieckiego Instytutu Wina w ramach nagrody
za Winiarski Blog roku 2017 Magazynu Wino
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *