Bez wina

Halo, halo

Ja też za Wami tęskniłem… Już śpieszę wytłumaczyć gdzie byłem, jak mnie nie było i skąd taki przestój na blogu.

 

W poprzednim tekście wspomniałem o tym, iż buduję dom – ot cały powód mojej absencji. Postanowiłem wyprowadzić się z miasta, do domu na obrzeżach lasu. Od kilku miesięcy przerabiam starą chatę z bala służącą kiedyś za noclegownię dla wędrowców, na dom dla rodziny z dziećmi.

 

„pisanie polega przede wszystkim na niepisaniu…”

 

Budowa całkowicie mnie pochłonęła. Zajęła mój czas i głowę. Nie miałem ostatnio zbyt wielu okazji, żeby skupić się na tym, co mam w kieliszku (wszystko pachnie mi drewnianymi wiórami). Wprawdzie siadałem kilka razy do bloga, ale palce zesztywniały mi od pracy, nadają się bardziej do przybijania gwoździ, niż sklejania liter. Niemniej tekst we mnie pracuje.

 

 

W przesłaniu do wiernych, papież winnego pisarstwa Pan Marek Bieńczyk powiedział, że: „pisanie polega przede wszystkim na niepisaniu. Ono zajmuje najwięcej czasu.” Czuję się więc rozgrzeszony.

 

Ale żeby nie zwariować, zrobiłem sobie małą przerwę od piłowania, rąbania, skręcania i przybyłem do mojego drugiego domu, do Portugalii. Przewietrzyć głowę morską bryzą, dać odpocząć dłoniom od roboczych rękawic, przepłukać trzewia tutejszymi winami.

 

 

Po przebiegnięciu kilku kilometrów wzdłuż linii brzegowej czuję jak wracają mi siły. Atrament z Douro pomógł mi odzyskać smak. Jeszcze kilka dni i siadam do pisania. Jeszcze kilka dni.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *