Dziś w ogień krzyżowy pytań wezmę najmłodszego spośród czwórki właścicieli najdynamiczniej rozwijającej się winnicy w Polsce – Winnicy Turnau. Szanowni, poznajcie Jacka Turnaua.

 

Jacku, po które z Waszych win sięgasz najczęściej? Tak prywatnie, w domowym zaciszu, po dniu spędzonym w winnicy.

 

Najczęściej jest to Solaris. Wszystko jednak zależy od okoliczności. Jeżeli jest to wspólny wieczór z żoną to Hibernal – jej ulubione wino. Często piję też wino różowe, ze względu na jego zwiewność, lekkość i uniwersalność.

 

Białe i czerwone hybrydy, Riesling, Chardonnay, Pinot Noir, Rosé, wina młode, wina słodkie, wino pomarańczowe… w porównaniu z innymi, polskimi winnicami portfolio butelek, macie dość obszerne. Czy tak różnorodna oferta wynika z odpowiedzi na potrzeby rynku, czy po prostu eksperymentujecie, bo macie takie możliwości?

 

Eksperymentujemy, ponieważ jest to nasza pasja. Pomysły na każde nasze wino zrodziły się na winiarni przy kadzi z kieliszkiem w ręku. Okres fermentacji win jest do tego najlepszym momentem. Wino czasami fermentuje nawet kilka miesięcy, więc pomysłów na nie może zrodzić się w międzyczasie kilka. A najlepsze jest to, że na koniec fermentacji, leżakowania to i tak samo wino decyduje o swoim ostatecznym kształcie.

 
Jacek Turnau (foto: Piotr Krywan)

Jaka jest Twoja wizja Winnicy Turnau za 10 lat?

 

Nasza winnica jest winnicą rodzinną i to z rodziną wiążę się jej wizja. Mam nadzieję, że za 10 lat będzie mi pomagać już mój syn, który teraz ma 5 lat. Na ten moment mówi, że w przyszłości będzie… winiarzem. Zobaczymy czy mu tak zostanie? Jeżeli chodzi o samą Winnicę to najważniejsze jest utrzymywanie wysokiej jakości win i tego będziemy się trzymać. Poza tym, życzę sobie i innym winiarzom, żeby za 10 lat nie było już banderol, ponieważ naklejanie ich to prawdziwa męczarnia. Albo przynamniej żeby zmieniły formę – na przykład na niewielkie hologramy, które można by nakleić maszynowo, a nie ręcznie, używając kleju…

 

…a za 100 lat?

 

O rany… To już daleka perspektywa. Wyobrażam sobie wtedy Polskę jako kraj już typowo winiarski, gdzie w okolicy funkcjonuje kilkanaście winnic. Co roku organizowany jest w Baniewicach festyn winny, przemarsz miejscowych winnic, wspólna degustacja win. Wszystko oczywiście z czynnym udziałem naszej Winnicy.

 

W budynku Waszej winiarni znajduje się także sala koncertowa, wino i muzyka mieszkają pod jednym dachem. Przeglądając listę wykonawców u Was wystepujących, zauważyłem, że króluje jazz. Czy tworząc wina, także trzymacie się takiej jazzowo-improwizatorskiej metody, podejmując spontaniczne decyzje, czy raczej twardo realizujecie z góry założony plan?

 

Twardo założony plan tyczy się wspomnianej już jakości. Jeżeli wino nie jest gotowe, musimy poczekać cierpliwie na jego czas. Pozostałe decyzje są już bardziej spontaniczne – ale przemyślane. Wiele ze sobą dyskutujemy. Przed premierą każdego nowego rocznika, mamy wewnętrzną degustację, gdzie bez ogródek recenzujemy nasze własne wina. Nie ma dnia bez dyskusji między mną a tatą, czy Maćkiem Karpińskim, naszym dyrektorem sprzedaży. Często oczywiście przy lampce wina!

 

Dzięki za rozmowę!

Winnica Turnau (foto: Tomasz Sikora)
 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *