Na początku kwietnia zespół około 200 naukowców z całego, świata opublikował pierwsze w historii zdjęcie czarnej dziury. Zdjęcie nieostre, mało atrakcyjne, a mimo to odkrywcze i pod wieloma perspektywami wciskające w fotel.

 

Żeby sfotografować oddaloną od Ziemi o 55 milionów lat świetlnych (sic!) osobliwość trzeba było połączyć kilka największych teleskopów rozlokowanych na całym globie w jedno urządzenie (tzw. Event Horizon Telescope), zbierające ogromne ilości danych (do stworzenia zdjęcia zebrano 5 petabajtów materiału; 1 petabajt = biliard bajtów), które następnie zostały zinterpretowane przez super komputery.

 

Sfotografowanie czarnej dziury to karkołomne zadanie, bo czarna dziura z definicji jest czarna i jej po prostu nie widać. Czarna dziura to obiekt (choć częściej używa się pojęcia osobliwość), która powstała np. przez zapadnięcie się gwiazdy pod własnym ciężarem, lub zderzenie dwóch gwiazd – jest to miejsce, o stosunkowo niewielkiej objętości, w którym zgromadziła się ogromna ilośc materii. Siły działające wewnątrz czarnej dziury są tak olbrzymie, że nic co się do niej dostanie nie jest w stanie się jej opuścić. Łącznie ze światłem.

 

Paradoksalnie czarne dziury to najjaśniejsze obiekty w kosmosie, ale światło nie może się z nich wydostać. Obserwacja czarnej dziury polega więc na obserwacji oddziaływania jej na otaczające obiekty. Na tzw. horyzoncie zdarzeń, czyli ostatecznej granicy czarnej dziury (poza którą załamują się prawa fizyki, przestrzeń i czas zakrzywiają się stając się nieskończone), wirują gazy i pył, które w wyniku tarcia spowodowanego znacznym przyśpieszeniem promieniują tworząc tzw. dysk akrecyjny.

 
Panie i Panowie – oto CZARNA DZIURA..!
(źródło: EHT Collaboration)
 

Istnienie czarnych dziur przewidział po raz pierwszy Albert Einstein. W Ogólnej teorii względności (OTW) opisał skrajność, w której pod wpływem dużych sił grawitacji, czas i przestrzeń zmieniają swoją linearną postać na postać powiedzmy kolistą – zamkniętą, czyli nie da się dojść z punku A do B, bo wyruszając w podróż z A zawsze wrócimy do A – na tym polega ta swoista nieskończoność czasoprzestrzeni wg Einsteina.

 

Ale zostawmy tą amatorską interpretację OTW. Kolejną fenomenalną sprawą w kwietniowej publikacji zdjęcia jest to, że uchwycony kadr znacznie pokrywa się z przewidywaniami Einsteina. Sytuacja w której symulacje i rzeczywistość są tak zbieżne należą w nauce do rzadkości.

Rzadko też pije się wino z rocznika własnych urodzin, w każdym razie nie codziennie. Rok 1983 wydaje się być nie mniej odległy niż 55 milionów lat świetlnych. Stare wino jest wielką niewiadomą, a mimo to bez obaw zajrzę w czarną dziurę butelki, żeby sprawdzić co jest w środku. Czas w butelce zamkniętej korkiem płynie w innym tempie niż na zewnątrz, dlatego odkorkowanie tak dojrzałego wina przypomina otwarcie portalu do równoległej rzeczywistości. Rzeczywistości zapętlonej jak czasoprzestrzeń w teorii Einsteina, w której jednocześnie doświadczamy zarówno początku wina jak i jego końca.

 
Rakieta do podróży w czasie.
 

Wino, które eksploruję to Borgogno Barolo 1983. Co znajdę przekraczając horyzont zdarzeń butelki? Czy przewidywania w tym przypadku również pokryją się ze stanem faktycznym?

 

Jeżeli miałbym porównać do czegoś kolor wina w kieliszku, to myślę, że piasek na pustyniach Marsa mógłby wpadać w podobne tony (a tak mniej metaforycznie, to wino wygląda jak wygazowana coca-cola). Pierwszy nos częstuje kwiatowo-ziołowym suszem i woskiem. Zainicjowane w kieliszku tornado podnosi do atmosfery nuty śliwki w czekoladzie, kompotu z wędzonych śliwek i pieczonych jabłek, cynamonu i goździków. Wino ma fakturę zamszu – jest miękkie i matowe. Podniebienie podszczypuje wyraźna kwasowość. A gorzka nuta tytoniu przyjemnie wysusza gardło w końcówce.

 
Czarna dziura, wielka niewiadoma.
Horyzont zdarzeń.
 

W znacznym stopniu wino potwierdziło moje oczekiwania, niemniej notka degustacyjna nie wyczerpuje tematu. Wino, a zwłaszcza wino dojrzałe, trzeba obserwować w szerszym horyzoncie. Zderzenie takiego wina z podniebieniem uwalnia nie tylko aromaty, ono wzbogaca mikrokosmos degustatora o doświadczenie, które jest równie nieuchwytne dla obiektywów, jak czarna dziura. Pozwala zajrzeć za kurtynę czasu. I mimo, iż obraz jest rozmyty, bardzo wiele na nim widać.

Na koniec wisienka – Woody Allen w scenie o czarnej dziurze:

 
 
Degustowane wino podesłało Wino w prezencie
sklep, w którym dostaniecie wina z odległych galaktyk czasowych.
Sprawdźcie czy mają wino z interesujących Was roczników.
Przeczytaj inne teksty dotyczące KOSMOSU.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *