Label Drinker to cykl, w którym przyglądam się ciekawym projektom etykiet na butelkach wina. Cykl zwykle pojawia się na Instagramie, ale od święta publikuję go także w rozszerzonej wersji na blogu. Dziś wypada takie święto, tym samym zapraszam do lektury. We wstępie zmierzę się z definicją Label Drinkera, a następnie przedstawię trzy ciekawe projekty, które wybrałem wg klucza: #fundament

 

Andrew Jefford na łamach Decantera określił Label Drinkera jako osobę, która ma więcej pieniędzy, niż doświadczenia. Definicja równie trafna, co zabawna, ale niewyczerpująca terminu, bo czy Label Drinkerem nie można nazwać także kogoś, kto pije wyłącznie wina, które zna? Wina bezpieczne, ograniczone do danego regionu, czy szczepu. Albo kogoś, kto ufa bardziej czyimś gustom, niż własnemu podniebieniu. Kto pija tylko wina ze złotą naklejką informującą, że np. przez Parker ocenił to wino na 90+ punktów? A może to także ktoś, kto dobiera kolor etykiety do koloru obrusu?

 

Podsumowując: głównym grzechem Label Drinkera jest zbytnie ograniczanie się w swoich wyborach i odbieranie sobie cennych doświadczeń. Kropka.

 

Wino bez etykiety jest jak książka bez okładki. Jest niepełne i mniej atrakcyjne. Da się je wypić, pewnie, ale ograniczając wino do kategorii smaku i aromatu mam wrażenie, że także wpisujemy się w definicję Label Drinkera spłycającego sobie całe zagadnienie. Etykieta jest częścią wiadomości zamkniętej w butelce, wskazówką podpowiadającą chociażby to, jaki stosunek do wina ma jego twórca.

 

Sam jestem Naklejkopijcą dość specyficznym, rozwadniającym jeszcze bardziej definicję Label Drinkera. Specyficznym, bo zdarza mi się kupić wino nie dla wina, a dla etykiety właśnie… Mam świadomość tego, że producenci wina próbują czasami maskować wytrawnym projektem etykiety niedoskonałości w winie, ale jestem w stanie jakoś to przełknąć. Ostatecznie moje podniebienie musi znosić te kompromisy i najprawdopodobniej nie sięgnę więcej po tą butelkę, ale jeżeli etykieta cieszy oko, to jestem w stanie ten jeden raz wybaczyć winiarzowi grzeszki znad kadzi. Ten jeden raz.

 

W rzeczywistości wszyscy jesteśmy Label Drinkerami. Pijemy kolejne butelki i kolekcjonujemy na instagramie fotki naszych zdobyczy. Lajkujemy zdjęcia butelek, których nigdy nie piliśmy. Niech odezwie się Ta/Ten, która/y nie oblizuje się na widok butelki powiedzmy Chateau Lafite 😋

 

Dobra, uderzyłem się w pierś i zostawiam już tego biednego Label Drinkera w spokoju. Pogadajmy o konkretach – w drugiej części tekstu wybrałem trzy ciekawe etykiety, których twórcy zainspirowali się sprawą fundamentalną, czyli miejscem w którym dane wina powstają, glebą która karmi grona.

 

Podłe kamienie

Malaspiedras to wino, z małej, ekologicznej winnicy El Mozo Wines, ulokowanej w Lanciego (Rioja Alavesa). Winnicy położonej na żwirowym, niełatwym terenie, który zmusza krzewy Tempranillo do ciężkej pracy – co jeżeli wierzyć opiniom – daje w efekcie wyjątkowe wina.

 

Malaspiedras po hiszpańsku oznacza podłe kamienie. Łobuzy zerkają z etykiety groźną miną. Wino jest niskointerwencyjne, co znajduje odzwierciedlenie w stylu grafiki – etykieta jest surowa, bez upiększeń – wpisuje się w trend etykiet win naturalnych. Kamienie nadrukowane są niemal gazetowym rastrem, z twarzami brutalnie wymalowanymi farbą w sprayu. Słyszałem, że po drugim kieliszku złowrogie kamulce łagodnieją, a w okolicy trzeciej lampki zaczynają nawet się lekko uśmiechać 🙃 Bardzo przyjemny projekt.

 
packagingoftheworld.com
packagingoftheworld.com

Jaskinie Świętości

Grotte di Santità to musujące wino powstające we Włoskim regionie Marche, w okolicy miasta Ripatransone. Miasta skrywającego w swoich fundamentach podziemną konstrukcję starych labiryntów i tuneli. Jaskinie Świętości przez wieki były inspiracją dla miejskich legend i opowiadań. Teraz stały się inspiracją dla projektu etykiety.

 

Etykieta jest wielopoziomowa, składa się z 2 warstw jakościowego papieru nałożonych na siebie, w których wycięte zostały otwory – tunele, na dnie których połyskuje skarb – złote wino. Kolory, faktura, kształty – wszystko opowiada spójną historię. Piłbym!

 
packagingoftheworld.com
packagingoftheworld.com

Wino ze skały

Dolomis to musiak prosto z Dolomitów. To wino, składające hołd glebie wzbogacanej przez dolomitowy pył w unikalne minerały. Butelka utrzymana jest w oszczędnej i dostojnej palecie barw, a sam projekt etykiety wygląda jak wyciosany ze skały. Wybrane elementy na etykiecie są pokryte prawdziwym pyłem dolomitowym, co dodaje butelce monumentalności. Całość jest bardzo elegancka, powiedziałbym nawet, że ma w sobie coś kosmicznego 🚀

 
packagingoftheworld.com
packagingoftheworld.com

..

 

Na koniec mała anegdota o Label Drinkerze. Kojarzycie Cristiano Ronaldo? 🙃 Wybrał się któregoś dnia z kumplami do restauracji w Londynie. Zamówili flaszkę Pertusa i Richebourga grand cru. Wpili po kieliszku i wyszli. Zostawiając niedopite butelki. Kto bogatemu zabroni? – zapytasz – ale serce entuzjasty wina krwawi. Wszyscy jesteśmy Label Drinkerami, ale nie bądźcie takimi, jak Krystian.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.